Lifestyle

Podróż w nieznane. Refleksje o zbiorze opowieści psychoterapeutycznych „Kat miłości” Irvina D. Yaloma

 

Zdrowia i szczęścia…

 

Żyjemy w czasach kompletnej nieprzewidywalności, kiedy takie pojęcia jak „szczęście” czy „zdrowie psychiczne” stają się coraz bardziej umowne. Wciąż jednak potrzebujemy ich do osadzania się w rzeczywistości, wciąż są nam niezbędne jako symbole czy znaki orientacyjne w przestrzeni człowieczeństwa. I mimo że „szczęście jest przereklamowane” – jak mawia Ewa Woydyłło-Osiatyńska (1) – a „zdrowie psychiczne” to termin stopniowalny (a więc pojęcie względne) – jak pisał Jerzy Mellibruda (2) – to uporczywie i z desperacką nadzieją na magiczną moc tych wyrażeń życzymy sobie „zdrowia i szczęścia”.

O zdrowie psychiczne i szczęście trzeba jednak mocno zabiegać, a kiedy już nauczymy się te stany praktykować, wciąż dobrze jest mieć sprzymierzeńców gotowych pomóc i wesprzeć w chwilach kryzysu. Czasem jest to zadanie dla bliskich i przyjaciół, innym razem do przestrzeni naszego życia zapraszamy terapeutów, psychologów i coachów. I to jest bardzo sensowna strategia, pod warunkiem, że trafimy na mądrych ludzi i dobrze przygotowanych specjalistów.

Terapeuta-sprzymierzeniec

Niewątpliwie jednym z takich mądrych sprzymierzeńców jest dla swoich pacjentów i czytelników Irvin D. Yalom, amerykański psychiatra egzystencjalny, profesor Uniwersytetu Stanforda, autor wielu znakomitych książek z zakresu psychoterapii, m.in. znanego zbioru opowieści psychoterapeutycznych Kat miłości. Książka ta bynajmniej nie jest skierowana do wąskiego grona specjalistów lub studentów psychologii. W moim odczuciu zainteresuje każdego, kto o zdrowiu psychicznym i szczęściu (swoim i swoich bliskich) myśli z serdeczną uważnością.

U Yaloma zachwyca mnie rozumienie sytuacji terapeutycznej jako spotkania dwojga osób. Partnerskie przymierze mające konkretnie wyznaczony cel – przemianę w życiu pacjenta. Według Yaloma terapeuta nie prowadzi terapii, a współuczestniczy w niej. Yalom jednoznacznie odcina się od uprzedmiotawiającej postawy „obiektywnego oglądu zjawiska”. Ten wymagający pedagog, pisząc o dobrych terapeutach, twierdzi, że „postawa bezinteresownej obiektywności (…) nie jest w ich zawodzie właściwa”. Utrzymuje, że „[dobry] terapeuta musi spełniać podwójną rolę: zarówno obserwować życie pacjenta, jak i uczestniczyć w nim”. Nie boi się również stwierdzić, że praktyka terapeutyczna wymaga „improwizacji i błądzenia po omacku”, a trzymanie się systemowych założeń „uniemożliwia spontaniczne, pełne niepewności spotkanie osób, konieczne dla efektywnej terapii”.  

Praktyka współuczestnictwa w procesie przemiany, którą Yalom proponuje w ramach swojej egzystencjalnej koncepcji psychologii, zdaje się być niezwykle wymagającą formą pomocy, jakiej terapeuta może udzielić pacjentowi. Przemianie ulega w niej bowiem również terapeuta. Jako uczestnik wielu form terapeutycznych bardzo doceniam ten rodzaj partnerstwa.

Egzystencjalny ból i uzdrawiająca wola

Warto tu zwrócić uwagę na wpływ filozoficznej koncepcji woli Friedricha Nietzschego i filozofii egzystencjalnej Jean-Paula Sartre’a na poglądy Yaloma,  oczywisty również dzięki wielu cytatom i parafrazom obecnym w książce. Ta perspektywa pomaga Yalomowi określić obszar problemowy, z którym pracować ma terapeuta: „Podstawowym materiałem psychoterapii jest zawsze (…) ból egzystencjalny, a nie jak się często uważa, stłumione instynkty czy nie dość dokładnie pogrzebane skorupy przeszłości” – pisze odważnie Yalom. Odważnie, bo przecież w życiu naturalnie unikamy bólu, uciekamy od niego, znieczulamy się, wolimy skupiać się na winnych i przyczynach.

Tu, podczas lektury Kata miłości, mamy jasność. Ból egzystencjalny, który w tym konkretnym momencie niszczy życie człowieka, ból dziejący się tu i teraz, jest materią terapii. Jej celem natomiast nie jest uświadomienie sobie przyczyn bólu ani wgląd w strukturę powstawania i mechanizmy działania choroby, lecz zmiana. Realna, konkretna poprawa stanu zdrowia i sytuacji życiowej pacjenta. Zmiana, która nie jest możliwa bez zaangażowania woli pacjenta, a więc bez uruchomienia w nim procesu samouzdrawiania. Ta tendencja budzi we mnie entuzjazm.

Bliskie mi jest również ujęcie Yaloma podstawowych „danych egzystencjalnych” powodujących ból, który zatruwa ludzkie życie. Lęk przed śmiercią i jej nieuchronnością – może być powodem paraliżującego cierpienia. Wolność, na którą jesteśmy skazani – a więc odpowiedzialność za swoje czyny i zaniechania, za wybory i błędy – to źródło poczucia winy, lęku i osamotnienia. Sama świadomość wolności może być przyczyną ludzkiego cierpienia, gdyż jest świadomością indywidualnej odpowiedzialności za swoje życie i braku nadprzyrodzonych czynników decyzyjnych, bogów, aksjomatycznych determinantów. Izolacja, która przybiera najróżniejsze formy kliniczne: od interpersonalnej – jak samotność w depresji, poprzez intrapersonalną – rozszczepiającą myśli i emocje i pozbawiającą dostępu do tu i teraz, aż do dysocjacyjnej skrajności, w której nie ma już żadnego oparcia w sobie i żadnej bliskości, nawet ze sobą, bo nie ma już osoby. To są rzeczywiste źródła naszych cierpień. Zdarzenia, fakty, traumy rodzą się zwykle na tle tych treści;  to jednostkowe egzemplifikacje treści egzystencjalnych, mniej lub bardziej przypadkowe ich przejawy i skutki uboczne nieradzenia sobie z ich obecnością w ludzkim życiu.

Terapia jest spotkaniem

Kolejną fascynującą sytuacją jest proces zmian w terapii, obejmujący zarówno pacjenta, jak i psychoterapeutę. Terapeuta uczy się od swojego pacjenta i powinien zachowywać otwartość na przemiany, być gotowym do nieustannego rozwoju, którego warunkiem jest przyznawanie się do niewiedzy i wątpliwości, a także własnych uprzedzeń i słabości. To podejście budzi we mnie ogromny szacunek i zaufanie do terapeuty jako człowieka, do osoby, która ma swoje ograniczenia, ale nie trzyma się schematów i wraz z pogrążonym w ciemnościach pacjentem poszukuje iluminacji, drogi do realnej przemiany.

W opowiadaniach terapeutycznych Irvina Yaloma mój podziw budzi autentyczność opisywanych relacji z pacjentami, zaangażowanie, ale i szczerość w przyznawaniu się do potknięć, odkrywaniu blokad i uznawaniu własnej ograniczoności. Yalom nie zgrywa Boga, nie przekonuje nikogo o swojej nieomylności, nie wybiela siebie jako człowieka. Wręcz odwrotnie. Pokazuje siebie jako osobę nieustannie konfrontowaną z własnymi ograniczeniami. Jako człowieka, który żeby rzeczywiście pomagać, musi być bardzo uważny, także na swoje pobudki. Również dlatego, że udzielona pomoc nie zawsze przynosi zamierzone rezultaty. Czasami bowiem „uzdrowiony” pacjent cierpi bardziej. Trzeba wtedy przemyśleć na nowo funkcję i cel pracy terapeutycznej.

Kat miłości

W tytułowym opowiadaniu Kat miłości odarta z iluzji i wyleczona z obsesji Thelma nie jest w stanie zaakceptować nowej rzeczywistości. Podopieczna Yaloma nie jest ani szczęśliwa, ani zadowolona z efektu terapii, gdyż jej pozbawione iluzji życie traci sens. Terapeuta jest w tym przypadku zmuszony uznać swoją bezradność. Leczył zakochaną w urojeniach Thelmę, mimo że od początku uważał ją za przypadek beznadziejny. Właśnie to skłoniło go do bardzo intensywnej pracy z Thelmą. Jego pycha mówiąca mu, że jest lepszym terapeutą od innych, nie pozwalała odpuścić. Wyleczenie, czyli osiągnięcie celu w „obiektywnym wymiarze”, potwierdzone szczegółowymi testami, nie doprowadziło jednak do poprawy jakości życia jego pacjentki. Wręcz odwrotnie, dopiero częściowy regres, zaakceptowany przez wszystkich z wyjątkiem Yaloma, pozwolił Thelmie na ponowne osadzenie się w jej formie „rzeczywistości”. Szczerość, z jaką terapeuta opowiada tu o swojej porażce, jest godna szacunku.

Opór i wdzięczność

W opowieści Gdyby gwałt był legalny determinacja terapeuty i jego próby przedostania się przez zasieki, jakimi otoczył się umierający na raka pacjent, są niezwykle poruszające. Zapora upleciona z chamstwa, prostactwa i seksualnych perwersji odstrasza każdego, również młodsze terapeutki i członków grupy terapeutycznej. Jednak Yalom widzi w obrzydliwym seksiście cierpiącego, samotnego człowieka i – mimo ogromnego oporu ze strony Carlosa – udaje mu się w końcu dotrzeć do pokładów wrażliwości tego zagubionego człowieka. Fragment, w którym Carlos, już jako pogodzony z rodziną troskliwy ojciec, umierając na nieuleczalną chorobę, dziękuje Yalomowi za uratowanie życia,  jest najbardziej paradoksalnym i jednym z najpiękniejszych  w tej książce. Terapeuta, pomagając odmienić swojemu trudnemu pacjentowi ostatnie miesiące życia, pomaga mu zmienić spojrzenie bliskich i rodziny na jego osobę, zbudować nową optykę myślenia o Carlosie. Zmiana ostatniego wrażenia to zmiana pamięci o Carlosie, a więc przemiana, która będzie miała zasięg pokoleniowy. Będzie miała wpływ na wiele ludzkich istnień.

Spokój kata w obliczu śmierci

Książka Kat miłości składa się z nasyconego treścią, lecz napisanego zrozumiałym dla laików językiem Prologu i dziesięciu opowieści, z których każda opisuje unikalną sytuację terapeutyczną i wyjątkową relację międzyludzką. Każda z tych poruszających historii jest inna, łączy je jednak ten sam duch: pragnienie uzdrawiającej przemiany. Terapeutyczna intencja niesienia pomocy spotyka się w tych historiach z heroiczną walką pacjentów o godność, spokój i choćby odrobinę szczęścia. Bogactwo treści w opisanych przez Irvina Yaloma sytuacjach jeszcze długo będzie mnie inspirować do kolejnych refleksji. To z pewnością jest książka, do której będę wracał.

Jednak jakością, która działa na mnie od początku lektury opowieści Yaloma, jest spokój. Dojrzały spokój w myśleniu o bólu, śmierci, samotności i braku kontroli nad rzeczywistością. „Bo chociaż fakt śmierci nas niszczy, myśl o śmierci może nas zbawić” – pisze Yalom. Bliskość śmierci powoduje, że dojrzewamy i stajemy się gotowi do przemian.

Spokój, który udzielił mi się w trakcie lektury Kata miłości, wciąż mi towarzyszy. Czuję się wzmocniony tą lekturą i tym rodzajem refleksji, a to rzadka i niezwykle cenna okoliczność. Yalom bardzo dojrzale, a czasem też zabawnie, opowiada o mierzeniu się z najstraszniejszymi stanami ludzkiego ducha i sytuacjami nie do wyobrażenia. Biorę więc sobie z tej lektury – i mam nadzieję rozwijać w sobie – spokój płynący z głębokiej mądrości autora i przeświadczenia, że nawet jeśli nie można naprawić wszystkiego i uleczyć wszystkich, to warto próbować, warto wspierać ludzi potrzebujących przemiany i samemu przemieniać się wraz nimi.  Warto wybrać się w tę podróż w nieznane, życząc sobie zdrowia i szczęścia. 

 

Irvin D. Yalom, Kat miłości – opowieści psychoterapeutyczne

Przekład: Małgorzata Jałocho

Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2016


 

PS Wydawnictwo Czarna Owca opublikowało w tym roku (luty 2020) Istoty ulotne. Opowieści psychoterapeutyczne Irvina D. Yaloma, a dwa lata wcześniej (czerwiec 2018) inny, bardziej osobisty zbiór opowieści terapeutycznych tego autora, pt. Mama i sens życia. Z całą pewnością warto zajrzeć pod okładki również i tych książek znakomitego psychoterapeuty i sprawnego pisarza. Serdecznie polecam.

Paweł Ivo Kaczorowski

 

(1) Obejrzyj wykład dr Ewy Woydyłło-Osiatyńskiej: Szczęście w nieszczęściu, czyli o dobrych stronach trudnych doświadczeń  

(2) Przeczytaj też rozmowę z dr Barbarą Czardybon: O zdrowiu psychicznym i dziele profesora Jerzego Mellibrudy

 

Korekta tekstu: Anna Smutkiewicz, Pracownia Korektorska AS 

Zdjęcia


Paweł

Paweł "Ivo" Kaczorowski

46 Polska
79 artykułów 18 tekstów 492 komentarze
Paweł "Ivo" Kaczorowski (PiK): ur. w 1975 r. w Sulęcinie. Studiował filozofię na UWr., aktualnie studiuje coaching na UZ; krytyk literacki, poeta, performer, moderator wydarzeń artystycznych. Redaktor prowadzący serwisu Wywrota.pl w latach 2010 - 2011…
Zasłużeni dla serwisu
Współpraca


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Figa
Figa 7 grudnia 2020, 11:20
Gdzie można te książkę zamówić ?
Paweł
Paweł "Ivo" Kaczorowski 8 grudnia 2020, 23:01
Cześć, Figa! Na Allegro ceny mają kosmiczne, ale na stronie wydawcy jest właśnie promocja, bo mają drugie wydanie: www.czarnaowca.pl/kategorie/psychologia/kat-milosc…

Pozdrawiam. :)
przysłano: 1 grudnia 2020 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca