Literatura

Big Sur, czyli Kerouaca pisanie znad przepaści

Czy kolejna na polskim rynku literackim pozycja amerykańskiego pisarza oferuje czytelnikowi coś nowego, czy raczej skazuje go na wędrowanie po obszarach już dobrze zapoznanych?

 


Popularność Jacka Kerouaca, króla Beatników, jednego z najsłynniejszych pisarzy amerykańskich ubiegłego stulecia, zdaje się nie słabnąć. Jego książki sprzedają się nadal w tysiącach egzemplarzy na całym świecie, a postać autora otaczana jest nieustającym kultem. Nakładem wydawnictwa W.A.B., wraz ze wznowieniami W drodze i Włóczęgów Dharmy, do sklepów trafił pierwszy polski przekład Big Sur – jednej z ostatnich powieści Kerouaca.

 

Ironicznie nazywany jest przez niektórych autorem jednej tylko książki. Bo i w legendarnym pisarskim debiucie W drodze znalazło się niemalże wszystko, co będzie określać jego późniejszą twórczość, składającą się na wielką The Duluoz Legend, gdzie wyjątek stanowią chyba tylko Wizje Gerarda, poświęcone zmagającemu się z nieuleczalną chorobą bratu Jacka. Życie w drodze, orgie pijaństwa i seksu w podejrzanych lokalach, nieustający potok przygodnych rozmów, słów, często bez związków, bez znaczeń, mówionych jakby dla samego mówienia tylko – to w prozie Kerouaca motywy wszechobecne, wysłużone niemalże. Sięgając po kolejne książki, ma się nieodparte wrażenie, że jego proza jakby zatrzymała się w martwym punkcie, w miejscu, skąd wzięła swój początek, jako artystyczna manifestacja „męczenników amerykańskiej nocy", kontestujących zastany porządek rzeczywistości. Zatem, czy kolejna na polskim rynku literackim pozycja amerykańskiego pisarza oferuje czytelnikowi coś nowego, czy raczej skazuje go na wędrowanie po obszarach już dobrze zapoznanych?


Znajdujemy tutaj motywy i schematy fabularne doskonale znane z lektury wcześniejszych powieści Kerouaca, jednakże Big Sur to przede wszystkim portret pisarza alkoholika i neurotyka, zmagającego się z nałogiem i narastającym obłędem. Temat wprawdzie zupełnie nie nowy, podejmowany po wielokroć i nieustannie powracający. Jednak w Big Sur wyznacza on nie tylko linię fabuły, ale staje się także punktem wyjścia dla swego rodzaju rozrachunku z samym sobą, z własną twórczością, przyczynkiem dla demitologizacji dokonań i filozofii życia Beat Generation.


Big Sur zwraca uwagę przede wszystkim konstrukcją, różną od tej znanej z chociażby z On the Road czy Dharma Bums. Po pierwsze przestrzeń; inna, osaczająca; nie jawi się już jako manifestacja ducha wolności, jako arena dla niekończących się migracji wzdłuż i wszerz Ameryki, dla życia w drodze. W Big Sur perspektywa zostaje odwrócona, skierowana jakby do wewnątrz. Przestrzeń w powieści ulega maksymalnemu zawężeniu, a miejscem zdarzeń fabularnych staje się położony nad kalifornijską zatoką podupadły dom Monsanta – przyjaciela Jacka Duluoza, głównego bohatera. Zmienia się także aksjologia świata przedstawionego. Miasto przemierzane za kółkiem Forda czy Hudsona, z barami zapraszającymi neonowym szyldem, z nocą rozsadzaną wrzaskiem jazzu, opiewane tak często we wcześniejszych utworach Kerouaca, jest tutaj siedliskiem wszelkiego zła, przed którym bohater próbuje uciec do Big Sur właśnie, nad Bixby Canyon, w przepastną przestrzeń natury, będącej swoistym azylem, ale i pustynią, miejscem oczyszczenia i refleksji, mających być początkiem nowego życia. Ucieczka to pozorna i niemożliwa do zrealizowania w pełni, gdyż koszmary, nałogi i starzy kompani ciągle powracają. Klaustrofobiczna przestrzeń domu Monsanta staje się ekspresją wewnętrznej kondycji głównego bohatera. Wskazują na to także nagromadzone w powieści monologi, w których Duluoz opisuje deliryczne wizje, wyrzuca z siebie własne lęki i rozpacz, a także wyraża swą niechęć do modelu życia bohemy.


Wypracowany przez Kerouaca model „powieści spontanicznej", czerpiący z techniki strumienia świadomości Joycea oraz bebopowej improwizacji, znalazła po raz pierwszy swój wyraz w jego słynnym manifeście W drodze, lokującym się na pograniczu literatury popularnej i eksperymentalnej. Kolejne zdania, pisane do utraty tchu, niczym obłędne bebopowe frazy układają się w dziką, szaleńczą podróż w poszukiwaniu wolności i istoty życia. Być może właśnie w Big Sur ta technika pisania albo typingu - jak ironicznie Truman Capote nazwał tę osobliwą formę tworzenia - osiąga swój szczyt. Nieprzerwany potok słów, urywane zdania, fragmentaryczność, pomijanie interpunkcji - to formalne wyznaczniki utworu Kerouaca. Może właśnie dlatego sam autor uważał tę swoją powieść za najbliższą ideału, za najlepiej realizującą jego credo nowoczesnej prozy.

 

Jednak czytając Big Sur, przede wszystkim daje się odczuć... wielka nuda, momentami irytacja. Zachwyt przyrodą wyrażany w obszernych opisach, niebanalnych metaforach i porównaniach, skrywający jakby nadzieję na kolejną przygodę, z czasem ustępuje miejsca językowi podporządkowanemu obrazowaniu wewnętrznej destrukcji bohatera. Nawarstwiają się opisy delirycznych stanów i wizji, dialogi wyrażające cierpienie i poczucie bezsensu; granica między realnością a tym, co nierzeczywiste i subiektywne zaciera się coraz bardziej. W końcu sam język rozpada się, traci jakby swoją moc wyrażania, przechodząc w niewiele znaczący bełkot, czego kulminację może stanowić dołączony do Big Sur poemat Morze, będący absurdalnym zapisem słów usłyszanych w szumie fal Pacyfiku. Trudna to i wyczerpująca podróż przez kolejne rozdziały labiryntu, w którym znalazł się bohater, labiryntu, którego kształt stopniowo przybiera narracja w powieści.


Sprzeciw jaki został wypowiedziany w latach 50. przez Jacka Kerouaca, Allena Ginsberga, Williama Burroughsa, Neila Cassady'ego czy Gregory'ego Corso - by przywołać tylko najbardziej znane nazwiska - wobec amerykańskiego modelu życia i kultury, idee indywidualizmu, nonkonformizmu, swobody twórczej i obyczajowej, za którymi opowiadali się członkowie Beat Generation, w końcu styl życia, który stanowił istotny przejaw owego buntu, wszystko to okazało się brzemienne w skutkach. Z jednej strony zapoczątkowało rewolucję, która osiągnęła swoje apogeum w kolejnej dekadzie, definiując nowy model kultury i obyczajowości. Jednak każda rewolucja wymaga ofiary, ceny, którą trzeba zapłacić. Stało się udziałem Kerouaca, jego kompanów, chociażby Neila Cassady'ego - niezapomnianego Deana z On the Road. Big Sur to opowieść z pewnością także i o tym, ale przede wszystkim jednak o wewnętrznym wypaleniu artysty, znużeniu rolą króla Beatników, zmęczeniu przywdzianą niegdyś, znoszoną już maską, o drodze, która w konsekwencji okazała się prowadzić wprost w przepaść.

 

 

 

 

Jack Kerouac – Big Sur
Przełożył Maciej Świerkocki
Wydawnictwo W.A.B.
Warszawa 2011

OnTheRoad

OnTheRoad

34 Tychy
11 artykułów 1 komentarz


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 29 maja 2011 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca