Literatura

Na moście przy silnym wietrze (recenzja dramatu)

Dramat jest żywą tkanką historii teatru. W zapisanych w nim słowach, zamyka się kwintesencję określonych tendencji czy nurtów w sztuce scenicznej. Ta literacka forma była przekleństwem jak i dumą w życiu teatralnym wielu genialnych twórców. Jedni, pragnęli oderwać się całkowicie od słowa pisanego w swoich inscenizacjach. Drudzy, skrupulatnie tworzyli tę żywą tkankę, próbując uchwycić ducha czasu.

 

Bastien Fournier w dramacie Na moście przy silnym wietrze uchwycił gust literacki XXI wieku, bowiem sztuka całą swoją narracyjnością przypomina kryminał. Podobna formą do niegdysiejszego, kultowego serialu Dowody zbrodni, gdzie śledczy po latach łączą, kiedyś zlekceważone poszlaki i rozwiązują sprawę, przynosząc spokój zmarłym i ich rodzinie. Dramat Fourniera ma identyczną strukturę. Autor prowadzi nas przez historię morderstwa, przeskakując w czasie i miejscu. W jednej sekwencji poznajemy historię z deszczowej nocy, kiedy to doszło do okrutnej zbrodni. W innej śledzimy opowieść pijanego mężczyzny, który snobistycznie puszy się przed młodą barmanką. W tekście nie odnajdziemy linearnych wątków czy wydarzeń. Wszystko w dramacie toczy się jak w chaotycznym amoku – zupełnie jakby Fournier pragnął oddać gwałtowność zbrodni słowami. Mimo ciekawie skonstruowanej narracji nie odnajdziemy w sztuce punktu kulminacyjnego czy zwrotów akcji – niewiele więc zaskoczenia i napięcia w tym dramacie. Całość zamknięta w długich monologach została podzielona na trzydzieści osiem scen, ulokowanych w różnych miejscach: dom, mieszkanie, las, most… Wszystko to przepływa wokół głównej bohaterki, młodej kobiety, która pragnie odnaleźć odpowiedź na pytanie: Co się stało z jej matką? Niestety osobowość dziewczyny jest bardzo słabo zarysowana. Momentami zostaje wręcz stłamszona przez monolog pijanego mężczyzny i wspominki starszej kobiety. Jej intencja – rozrachunku z przeszłością – nie jest sprecyzowana, ginie we wspomnianym chaosie. Nie dowiadujemy się również, czy w finale rozwiązanie sprawy przynosi spokój rodzinie zmarłej.

 

Ezra Pound, wielki literat, przyrównywał do siebie powieści kanoniczne z kryminałami, twierdząc, że te drugie zawsze będą uznane za gorsze. Kryminał tylko raz będzie trzymał nas w napięciu, tylko raz przejdziemy śledztwo razem z głównym bohaterem, tylko raz odkryjemy kto mordował – po tym cała zabawa przepada. Z wielką literaturą jest odwrotnie. Ta daje satysfakcję bez względu na to, ile razy do niej zaglądaliśmy. Kanon, przy każdej lekturze może odkrywać swoje nowe walory – estetyczne, intelektualne czy formalne. Kryminał, zatracił tę umiejętność. Dramat Fourniera, mimo tego, że formą przypomina Grę w klasy Julio Cortazar’a, to pozostaje lekturą jednorazową, w której raz rozwiązana zagadka przestaje być intrygująca.

 

 

Na moście przy silnym wietrze, Bastien Fournier

Tłumaczenie: Jan Nowak

Wydawnictwo: DramEdition

Poznań 2014

Agata Iżykowska

Agata Iżykowska

30 Wrocław
75 artykułów 1 komentarz


przysłano: 24 marca 2016 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca