Tajemniczy spektakl: „Stazione Termini”

Sztuka

14–30 września 2019

Nie tylko starsi panowie czyli Wasowski do kwadratu

18 września 2019

Misery

19–21 września 2019

Promieniowanie

27–28 września 2019

Medium

30 września 2019

Okno na parlament

10–11 września 2019

Ludzie inteligentni

8 grudnia 2019

Stazione Termini to tajemniczy świat wskrzeszony i przywołany gestem mima. (...) Świat, który wydobywa się przed naszymi oczami gdzieś spod podłóg, z piwnic starego Dworca Świebodzkiego, niczym karczma Rzym, w której czeka nas spotkanie z Diabłem albo Panem Bogiem...

Dworzec Świebodzki we Wrocławiu to miejsce szczególne z wielu względów, nie tylko z uwagi na istniejącą tu Scenę Teatru Polskiego ale również z uwagi na jej absurdalne a jednocześnie niezwykle barwne i wyraziste otoczenie. Teatralna błazenada rozgrywa się tu choćby w konfiguracji nazw i przedziwnych „instytucji”, o rozmaitej proweniencji, dzierżawiących przestrzeń dworca, w której jeszcze kilkanaście lat temu mieściła się stacja docelowa wielu kolejowych połączeń. Scena na Świebodzkim sąsiaduje z… nocnym klubem ze striptizem , z jednej strony i olbrzymim lumpeksem z drugiej ( 540 metrów kwadratowych dworcowej hali obwieszonych używanymi ubraniami – mniej lub bardziej znoszonymi kostiumami ludzkich istnień…), w dworcowych piwnicach znajdziemy też knajpę o wiele mówiącej nazwie „Ekstazy”, którą znają amatorzy rozrywek w wersji hard; w niedzielne zaś przedpołudnie okolice kompleksu dworcowego zamieniają się w jeden wielki Bazar, na którym można kupić wszystko (absolutnie wszystko)… Na Świebodzkim tętni życie w najbardziej pstrokatych barwach, groteskowe targi tandety, kiczu, wulgarności ale i niebezpieczny handel dusz i ciał toczy się tu w najlepsze i… najgorsze. Ostatecznie, przeznaczenie końcowej stacji kolejowej Wrocław Świebodzki okazało się nie być ostatecznym. O tym wszystkim również jest spektakl Stazione Termini zrealizowany w tym miejscu przez Wrocławski Teatr Pantomimy im. Henryka Tomaszewskiego. Premiera sztuki reżyserowanej przez Marka Oleksego miała miejsce 22 października 2010 roku. Sztukę zagrano cztery razy z rzędu i każdego dnia na widowni zasiadał komplet ciekawych nowego przedsięwzięcia legendarnej Pantomimy widzów, którzy – co można ocenić po sile końcowego aplauzu – zawiedzeni nie wychodzili.

 

Stazione Termini to nazwa dworca głównego w Rzymie, to również nazwa, która zarówno może określać moment zakończenia kolejowej podróży (stacja końcowa), co i podróży życia, obie te możliwości nie muszą się tu jednak wykluczać, szczególnie, że... wszystkie drogi prowadzą do Rzymu… Metafora podróży w inny wymiar istnienia wykreowana w spektaklu wrocławskiej Pantomimy i perspektywa realnej podroży mogącej przemieścić w inne miejsce uczestników sztuki obecnych na dworcu, nakładają się na siebie i tworzą kolejny splot realności. Szybko okazuje się, że owo „inne miejsce” nie musi jednak – podług codziennych przyzwyczajeń podróżnych – znajdować się w przestrzeni. Tym innym miejscem może być bowiem inna jakość, inny modus istnienia, inny czas i rodzaj czasowości. Podróż gdzieś, gdzie wszystko co jest, dzieje się zupełnie inaczej, choć przecież w sposób, który potrafimy sobie wyobrazić i przynajmniej częściowo zrozumieć. Z widowni Sceny na Świebodzkim przenosimy się więc w rodzaj szczeliny między realnością i snem, wyobrażonym i przedstawionym, życiem i wieczną iluzją. Choć pozostajemy ciałem w tej samej sali – gmachu przedwojennego Dworca Świebodzkiego, to jednak wiemy, że przyszliśmy do teatru, że bierzemy udział w przedsięwzięciu artystycznym. Jego scenarzysta i reżyser – Marek Oleksy – dokonuje na nas – widzach i uczestnikach tej przedziwnej podróży, pewnego eksperymentu: oto widzimy coś na kształt wiecznie trwającego niemego balu na Titanicu, ze sceny nasze myśli schodzą pod jej powierzchnię, przenicowują się nasze intuicje i choć zmysły potwierdzają, że w gmachu tego oto Dworca Świebodzkiego jesteśmy, to jednak wiemy, że na innym dworcu dzieje się rzecz tego spektaklu. Na tym ostatnim, docelowym, z którego już nigdzie dalej żaden pociąg nie odjeżdża.

 

Rozwarstwienie realności, pomnożenie metafor, wyjście poza czas i wejście pod zewnętrzną powłokę przestrzeni. To wszystko odbywa się w zwolnionym tempie mimiczno-tanecznych etiud, dzieje się poprzez precyzyjny gest i z udziałem irracjonalnego czynnika wyobraźni lub nadrealnej mocy reprezentowanej w spektaklu przez dwie kanoniczne figury Arlekinów. Rzecz wydarza się przede mną tu i teraz a jakby nie miała początku i nigdy nie miała się skończyć... jakby reprezentowała duchowe uniwersum człowieka. O czym jest ten spektakl? O nich, czy o nas? Kto jest tej sceny uczestnikiem i czy oby ta, na która patrzę z mojej wygodnej pozycji widza, nie jest tylko taflą lustra? Przewrotny to pomysł na teatr, na demoniczny spektakl, uwodzicielski i niepokojący seans, w którym zaglądamy za kotarę codzienności, by doświadczyć atrakcyjności świata sztuki, która hipnotyzuje i otwiera przed nami głębokie pokłady tajemnic istnienia. Również naszych tajemnic.

 

Stazione Termini to tajemniczy świat wskrzeszony i przywołany gestem mima, nad którego precyzją czuwał obok reżysera Piotr Biernat współtworzący choreografię; wyczarowany z ascetycznej ale przemyślanej scenografii Jana Polivki; wykreowany przez lucyferyczny reżyserski pomysł, wzmocniony dźwiękami demonicznej elektronicznej muzyki, skomponowanej przez Cezarego Duchnowskiego; unaoczniony jak zapomniana idea sądu ostatecznego przez cały zespół aktorski, odziany w efektowne kostiumy Elżbiety Terlikowskiej. Świat, który wydobywa się przed naszymi oczami gdzieś spod podłóg, z piwnic starego dworca niczym [stacja  stancja]: karczma Rzym, w której czeka nas spotkanie z Diabłem albo Panem Bogiem...

 

Nie w obrazach i metaforach jednak, a w konwencji skrzywionej, patologicznej realności, w gęstych, sugestywnych, choć prostych sekwencjach rozgrywa się pierwsza część spektaklu, który na początku nie przypomina sztuki a bardziej przedstawia „normalne dworcowe życie”, w którym wszystko (absolutnie wszystko) może się zdarzyć. Mamy więc w Stazione Termini sceny uwodzenia, kradzieży i oszustwa;erotycznie nasyconą etiudę stręczycielską; bandycki napad zakończony gwałtem, któremu nie przeszkodził nikt z obecnych na dworcu gapiów; scenę walki karate w stylu „Chuck Norris kontra reszta świata”, i scenę sadystycznego molestowania pacjenta poruszającego się na wózku inwalidzkim przez dwie zmysłowe i niezwykle sprawne pielęgniarki. Wydawać by się mogło, że to zmiksowane motywy z niemieckiego porno i amerykańskiego thrillera klasy „c”, jednak to tylko motywy dworcowej codzienności , nieco spiętrzone i powykrzywiane w zwierciadle sztuki. Cała pierwsza część przedstawienia to zestaw absurdalnych, groteskowych, brudnych form; konglomerat ludzkich patologii. Wielki bazar ludzki, na którym znajdziesz wszystko, absolutnie wszystko.

 

Druga część spektaklu, następująca po symbolicznym, kluczowym w scenariuszu momencie – uświadamiającym obecnym na peronie, że pociąg na tej stacji już się nie zatrzyma, że stąd już nigdzie nie odjadą i że to ich ostatnia stacja – jest zarówno technicznie jak i dramatycznie o wiele ciekawsza i dojrzalsza od poprzedniej. Dopiero ona nadaje sens rozproszonym sekwencjom początkowym tej sztuki. Krótka scena, w której na dworcu, na stacji końcowej pojawiają się dwa oblicza śmierci (oba żeńskie) – jest (obok „etiudy uzdrowienia” pacjenta) najpiękniejszym akcentem spektaklu. Całość wypada sensownie i spójnie, sztuka trzyma dobry poziom nawet w tych nieco słabszych, mniej atrakcyjnych momentach, co świadczy o doświadczeniu reżysera i rozsądnym obsadzeniu ról.

 

W finale spektaklu mamy chocholi taniec i sąd ostateczny, selekcję „grzeszników”, karę i przejście w niebyt, na drugą stronę dekoracji, bez nadziei na powrót na peron z odjeżdżającym pociągiem do życia. Ten sąd przetrwają nieliczni, których oczyściło cierpienie, lub zbyt młodzi i niewinni, żeby umrzeć. Pointa, którą proponuje odbiorcom twórca spektaklu nie jest wielkim filozoficznym odkryciem, jednak jest w niej coś, co podnosi doświadczenie uczestnictwa w sztuce teatralnej do rangi doświadczenia duchowego, z którego płynie jasna i ożywcza wiedza: jakaś sprawiedliwość czuwa nad podróżami życia a na stację końcowego przeznaczenia docieramy w swoim czasie. Stacja na której rozstrzyga się los – istnieje, to Stazione Termini... Kolejny odjazd ze Sceny Dworca Świebodzkiego już wkrótce.

 

Paweł Kaczorowski


 

Stazione Termini

premiera: 22 października 2010

 

scenariusz i reżyseria: Marek Oleksy

scenografia: Jan Polivka

muzyka: Cezary Duchnowski
w wykonaniu Agaty Zubel i Cezarego Duchnowskiego

kostiumy: Elżbieta Terlikowska

współpraca choreograficzna: Piotr Biernat


 

obsada:

Izabela Cześniewicz, Maria Grzegorowska, Anna Nabiałkowska, Aneta Piorun, Monika Rostecka-Komorowska, Katarzyna Sobiszewska, Artur Borkowski, Mateusz Kowalski, Marek Oleksy, Radomir Piorun, Krzysztof Roszko, Mariusz Sikorski

 

adepci Studia Pantomimy:

Agnieszka Charkot, Agnieszka Dziewa, Sara Golc, Zbigniew Bodzek, Marcin Połoniewicz, Krzysztof Szczepańczyk, Hubert Żórawski

 

 

http://pantomima.wroc.pl/repertuar/24

Paweł Kaczorowski - Ivo

Paweł Kaczorowski - Ivo

44 Polska
47 artykułów 18 tekstów 476 komentarzy
redaktor prowadzący w latach 2010-2011 Paweł Kaczorowski (PiK): ur. w 1975 r., studiował filozofię na UWr., mieszka we Wrocławiu.• eseista, dziennikarz literacki; moderator, menedżer artystyczny; czasem pisuje też wiersze. W latach 2010 - 2011 -…
Zasłużeni dla serwisu
Ministerstwo Teatru


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Jo_is_my_surprise
Jo_is_my_surprise 1 listopada 2010, 21:53
Tajemniczy świat zapętleń, skojarzeń i powtórzeń otacza nas jak niewidzialna, na wpół istniejącą sieć. Widziałam spektakl nieco ponad tydzień temu. Nie został mi mocno w pamięci. Raczej chwilowe sceny, cząstki powiązań z ikonami sztuki inspirującej ten pomysł.
Czasem jednak trafiam na niego w pamięci - jak wczoraj. Buszując po sieci w poszukiwaniu "Gorzkich godów" Polańskiego przypomniał mi się włoski reżyser Pier Paolo Pasolini. Ponieważ w pamięci mam tylko strzępki filmów, recenzji i wrażeń zaczęłam przeszukiwać strony , zdjęcia.
Dlaczego akurat teraz ? Dowiaduję się że rocznica jego śmierci przypada w nocy z 1 na 2 listopada. O zabójstwo został oskarżony młody chłopak , męska prostytutka, którego Pasolini miał zabrać spod rzymskiego dworca Termini ....
Stacja ostateczna staje się pierwszą.
Sztuka nie była nadzwyczajna , szokująca. Niektórym aktorom zabrakło warsztatu, minimalistyczna scenografia oddała pole walki o wyobraźnię. Wyszłam jednak z wrażeniem , iż to dobra sztuka. Może i tak ma być, może nie każdy spektakl musi być uderzeniem w środek pola uwagi, może nie każdy musi zwyciężyć totalnie w walce o pamięć. Wystarczy , że znajdę go na jednym z przystanków , że czasem rozpędzony ekspres moich myśli przejedzie obok i zawiąże kolejną nić refleksji.
Paweł Kaczorowski - Ivo
Paweł Kaczorowski - Ivo 1 listopada 2010, 23:36
Niesamowita koicydencja zdarzeń i wydarzeń. Odważnie i ostro zarysowane uwagi. Piękna refleksja.
Joanno, dziękuję pięknie.
Paweł Kaczorowski - Ivo
Paweł Kaczorowski - Ivo 3 listopada 2010, 01:23
Ogłosiliśmy Konkurs z wejściówkami;

www.wywrota.pl/db/artykuly/17835_stazione_termini_…
przysłano: 17 sierpnia 2010 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło