Tangerine Dream - Encore

Słuchacze, którzy interesują się el-muzyką od stosunkowo niedawna niejako "z obowiązku" powinni zapoznać się z tą już niemłodą a wciąż poruszającą serce muzyką.
Od czasu do czasu warto przybliżyć nieco twórczość jednego z gigantów el-muzyki, niemieckiej grupy Tangerine Dream, od której m.in. rozpoczął swoją “karierę” termin rock elektroniczny, jak i też swoisty styl zwany ogólnie “szkoła berlińską”. Poniżej kilka zdań o “Encore”. W przyszłości inne “starocie” tejże grupy.

W dyskografii Tangerine Dream dwupłytowe albumy koncertowe są rzadkością. Jednym z nich jest “Encore Live”, zawierający materiał z amerykańskiego tourneé z 1977 roku (niestety nie z konkretnego koncertu). Objętość świadczy o sukcesie trasy. Oba, jeszcze czarne, krążki utrzymane są w stylu starszych “Stratosfear” i “Ricochet”, choć ostatni utwór klimatem nawiązuje do płyt jeszcze wcześniejszych, choćby “Phaedry”. Osobiście odniosłem wrażenie, że muzycy zaczynają powielać wcześniejsze pomysły i stąd może tytuł albumu, który w wolnym tłumaczeniu mógłby brzmieć “koncert na bis”. Nie jest to jednak żadna ujma. Zawartość muzyczna będzie z pewnością smakowitym kąskiem dźwiękowym dla niejednego miłośnika TD, choć już nie tak wykwintnym jak na płytach poprzednich. Ci zaś słuchacze, którzy interesują się el-muzyką od stosunkowo niedawna niejako z “obowiązku” powinni zapoznać się z tą już niemłodą a wciąż poruszającą serce muzyką (vide np. niezapomniane solówki gitarowe E.Froese’go w kompozycji “Coldwater Canyon” ).

Ten “różowy obraz” zaciemnia odrobinę poniższy fakt. Okazało się ostatnio (w wyniku skrupulatności “fanatycznych” fanów), że materiał na płytę został w pewnej części spreparowany w studiu (czyli nie jest to do końca “żywy” zapis koncertowy). No cóż, już wtedy prawa komercji były nieubłagane, a wszystko co grali muzycy było fizycznie niemożliwe do umieszczenia na dwóch czarnych płytach (przypominam - jedna strona ok. 23 min. czasu do dyspozycji). Muzyka jak dociera do uszu pozwala jednak o tym zapomnieć.

El-Skwarka

P.S. W wersji kompaktowej album ukazał się w jednopłytowym wydaniu, ale zawiera cały materiał z analoga.

Grzegorz Cezary Skwarliński

Grzegorz Cezary Skwarliński premium

50 Wejher... owo?
193 artykuły 20 tekstów 206 prac 1483 komentarze
Recenzent muzyczny od 1995. Artykuły w fanzinie "Generator News" (1995 - 2001), "Estradzie i Studiu" (dział "Moogazyn" - później też jako samodzielne pismo, 1998 - 2001). Założyciel i redaktor zinu (od 2001) "Astral Voyager".
Ministerstwo Sztuki
Zasłużeni dla serwisu


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 3 marca 2001


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło