Literatura

Bezdźwięczna psychoterapia: Yoko Ogawa Miłość na marginesie

Podobno nie powinno oceniać się książki po okładce, ale i w na tym polu różowo nie jest, bo okładka może zniechęcić... różowym desigem! Pierwsze skojarzenia – ckliwe romansidło. I tu pojawia się błąd.

Yoko Ogawa to japońska pisarka z dość sporym dorobkiem twórczym. Artystka od 1988 roku wydała przeszło dwadzieścia książek. Ponadto jest laureatką wielu prestiżowych japońskich nagród literackich, m.in. nagrody im. Akutagawy, której została teraz jurorką, nagrody Yomiuri i nagrody im. Tanizakiego. W 2005 roku na podstawie powieści Kusuriyubi no hyohon powstał francuski film L'Annulaire w reżyserii Diane Bertrand, z muzyką Beth Gibbons. Jest znana i ceniona zarówno w ojczyźnie, jak i na całym świecie. Książki Ogawy zostały przetłumaczone na wiele języków, m.in. angielski, francuski, niemiecki i włoski. Jej najnowsze dziecko Miłość na marginesie ukazało się w Polsce nakładem wydawnictwa W.A.B.

 

ICD-10, czyli głuchota czuciowo–nerwowa, tak terminologia medyczna opisuje schorzenia, na które cierpi bohaterka powieści. 24-latka budzi się pewnego ranka i ze zdumieniem odkrywa swoją chorobę. Jednak zamiast absolutnej ciszy, z którą kojarzymy głuchotę, towarzyszy jej osobliwy dźwięk. To on jest motorem napędowym w życiu kobiety (co ciekawe, nie poznajemy jej imienia) i to on sprawia, że życie zaczyna toczyć się wokół pewnych palców.

 

Akcja powieści (jeśli w ogóle można w przypadku Miłości na marginesie mówić o jakiejkolwiek akcji...) zawiązuje się podczas wywiadu. Bohaterka opowiada o swojej chorobie dla pewnego naukowego pisma. Wszystkie słowa przez nią wypowiedz

iane skrzętnie odnotowuje młody stenograf. Y (tak bohaterka nazywa mężczyznę) wkrótce staje się najważniejsza osobą w jej życiu. Smak świeżo odkrytej znajomości przełamuje i jednocześnie dopełnia rozwód bohaterki.

 

Co zatem oferuje powieść? Mamy bardzo szablonowo zarysowaną akcję. W skrócie można by ją podsumować jednym zdaniem: młoda rozwódka poznaje interesującego mężczyznę. Motyw przewijający się w romantycznych filmach i literaturze, zużyty tak bardzo, że na samą myśl dostaję drgawek. Autorka próbuje tworzyć postać intelektualistki szarganej emocjonalnymi zawieruchami. To ostatnie jest prawdą – bohaterka zmaga się z wieloma dramatami, ale podsumowania, które wtłacza jej w głowę Ogawa są bardzo spłycone, a pewne myśli wyłożone w sposób zbyt oczywisty.

 

Ogawa nie daje odbiorcy szerokiego pola do popisu, jeśli chodzi o zgłębianie psychiki bohaterki. Na stronach powieści czuć, że autorka interesuje się psychologią i jest zwolenniczką teorii Freuda (ach to priorytetowe dzieciństwo...), co cenię, choć czuję niedosyt z powodu sposobu, w jaki owe teorie pisarka przekazuje czytelnikowi. Bohaterka bardzo jednoznacznie wszystko wykłada. Owszem, styl pierwszoosobowej narracji sprzyja takiemu zachowaniu, zwłaszcza jeśli książka prowadzona jest w konwencji pamiętnika, ale na Boga! – ta biedna, schorowana 24-latka nie jest psychoterapeutką.

 

W książce znajdziemy mnóstwo silących się na intelektualną głębie wyznań, pseudosentencji, które koniec końców tworzą wrażenie psycho-życiowo-filozoficznego bełkotu. Poziom pretensjonalności niektórych fragmentów znacznie przekroczył granice mojej cierpliwości. Dlatego powieść Ogawy znalazła się na moim osobistym marginesie.

 

Podobno nie powinno oceniać się książki po okładce, ale i w na tym polu różowo nie jest, bo okładka może zniechęcić... różowym desigem! Pierwsze skojarzenia – ckliwe romansidło. I tu pojawia się błąd. Może i Miłość na marginesie jest powieścią ckliwą, ale na pewno nie jest klasycznym romansem. O czym świadczy próba bezpretensjonalnego zakończenia. Nie zdradzę Wam, drodzy czytelnicy, jak powieść się zakończyła. Uszczknę rąbka tajemnicy, chwaląc jedynie otwartą kompozycję, dzięki której koniec nie jest tak pretensjonalny jak się obawiałam.

 

Co tak naprawdę łączy pannę „główna bohaterka powieści” z panem Y? Nie jestem pewna czy oni sami to wiedzą. Ich relacja jest tak niewinna i delikatna, że prawie nie wykracza poza ramy oddanej przyjaźni. Wynika to zapewne z dosyć powściągliwej kultury japońskiej. Na szczęcie autorka doskonale wie „co się święci”, dzięki czemu tytuł powieści brzmi tak, a nie inaczej. Bohaterka zdaje się być zafascynowana nie tyle mężczyzną, co jego stenografującymi palcami. Czy ten irracjonalny zachwyt przerodzi się w głębsze uczucie? Uważny czytelnik odnajdzie w książce odpowiedź na to pytanie, choć środek ciężkości powieści nie jest usytuowany miedzy bohaterką, a panem Y - tak jak ma to miejsce w przypadku klasycznych książek o miłości. Relacje miedzy głównymi postaciami, choć bardzo romantyczne, są kluczem do głębszego problemu jakim jest choroba aparatu słuchu bohaterki.

 

Muszę przyznać się, że po raz pierwszy spotkałam się z książką poświęconą uszom. Oczom – wydawałoby się bardziej naturalne jeśli chodzi o literaturę, ale uszom? I za to daję autorce ogromnego plusa. Ogawa w sposób niezwykle delikatny i sugestywny opisuje te delikatny narząd. Z chirurgiczną niemal precyzją Ogawa wprowadza czytelnika w świat ucha i dźwięku w jego pierwotnej formie. Czytając Miłość na marginesie, nie sposób nie docenić własnych uszów – jeśli są zdrowe i nie pomyśleć o chorych z czułością. Jeśli czytając ten tekst, drogi czytelniku, słuchasz muzyki, pomyśl o tym, jakie masz szczęście! Książka otwiera na problem osób głuchych i słabo słyszących i pobudza wyobraźnie. Świat, w którym nie ma dźwięku, lub (jak w przypadku bohaterki powieści) uporczywie towarzyszy tylko jeden, wydaje się tak daleki, że niemal nieobecny. Warto poddać się klimatowi powieści po to, by choć przez chwilę o tym pomyśleć. Zmuszenie czytelnika do myślenia zawsze uważam, za duży sukces autora i ten jestem w stanie przypisać również Ogawie. Choćby z tego powodu warto poświęcić chwilę (książkę czyta się bardzo szybko) na lekturę.

 

 

 

 

 

                                                                                       Agata Kwiatkowska

 

 


Yoko Ogawa, Miłość na marginesie
Wydawnictwo: W.A.B.: Seria z miotłą, Warszawa, 2011
Stron: 204

Redakcja

Redakcja

23 z Internetu
7631 artykułów 1720 tekstów 66 komentarzy
Wywrota.pl to interdyscyplinarny serwis społecznościowy zajmujący się kulturą. Jest jednym z pierwszych portali kulturalnych w polskim Internecie – działa od 1998 roku. W tym czasie otrzymał wiele prestiżowych nagród, m.in.: Papierowy Ekran…


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 23 kwietnia 2011 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca