Lifestyle

Nigdy nie jest za późno – esej na podst. książki „Dobra pamięć, zła pamięć” Ewy Woydyłło

„Dobra pamięć, zła pamięć” Ewy Woydyłło to miała być książeczka, ledwie kilkanaście refleksji rozpisanych na jakieś kilkadziesiąt stron. Wyszła porządna książka, małe arcydziełko bardzo ciekawie ujmujące temat pamięci, bo autorka proponuje tu czytelnikowi aktywne uczestnictwo, rodzaj medytacji przygotowującej do działania.

 

„Pamięć powinna być naszym sojusznikiem, a nie dręczycielem.” (s. 85)

Język, który budzi zaufanie

Już na początku lektury książki sławnej psycholożki i terapeutki uzależnień, uderza mnie łagodność nieakademickiego języka i spokój refleksji nad możliwością poprawy ludzkiego życia. W każdym zdaniu autorki wyczuwalna jest troska i dbałość o czytelnika. Zajmujemy się bowiem w tej książce bardzo ludzkimi sprawami i to w sposób, który ma ludzi wspierać, a nie piętrzyć przed nimi pojęciowe niejasności. Jest jasne, że to jest książka napisana, by ludziom pomagać.

Obszarem ludzkiego istnienia, do medytacji nad którym zaprasza nas Ewa Woydyłło, jest ludzka pamięć. Już w tytule książki autorka dzieli ją na dobrą i złą, tę która pozwala na dobre życie i wzmaga w człowieku energię do działania w harmonii ze światem oraz tę, która dewastuje, niszczy poczucie własnej wartości, blokuje możliwość rozwoju i korzystania z własnego potencjału, przysparza cierpienia.

Czym jest ludzka pamięć

Pamięć, w ujęciu Ewy Woydyłło nie jest po prostu zmagazynowaną przeszłością, nie jest indeksem zarejestrowanych faktów, spisem prawdziwych wydarzeń ani obiektywnie sprawdzalnych informacji. Pamięć nie jest skrzynką z tym, co „było-minęło”, którą można schować w sejfie, piwnicy lub muzeum. Pamięć współtworzy nas przez całe nasze życie. Pamięć to nasze przeżycia, uczucia, wyobrażenia, decyzje, zaniechania, błędy i sukcesy, ale i nasz stosunek do nich. Pamięć to żywy, dynamiczny obszar ludzkiego życia, mający ogromny wpływ nie tylko na to jak się czujemy, ale i na to w jakim świecie żyjemy. Ponieważ – jak się okazuje – pamięć można porządkować, zmieniać i uzdrawiać, tym samym zaś zmieniać samych siebie i nasz obraz świata.

Procesy zachodzące w pamięci

We wstępie autorki czytamy: „Pamięć jest zarazem instrumentem i platformą wielofunkcyjnych operacji mózgu. Nie jest bynajmniej bytem statycznym, a jeżeli takim się staje, to znaczy, że człowiek nie w pełni lub niewłaściwie z niej korzysta, boi się jej, wstydzi albo nie lubi. (...) Sama, jako taka, nic nie znaczy. Znaczą natomiast procesy: zapamiętywania, pamiętania, zapominania, wspominania, rozpamiętywania, a także przypominania, wypominania lub napominania.” (s. 17 – 18)

 

Uzdrawianie pamięci poprzez świadome kierowanie zachodzącymi w niej procesami

Te znaczące procesy, to nic innego jak nasze świadome i nieświadome działania i decyzje o tym, co robimy z zawartością i formą naszych wspomnień. Jedną z ważniejszych rzeczy jest więc uświadomienie sobie, że mamy wpływ na obraz samych siebie, na „prawdę” o samych sobie i świecie. Owa prawda nigdy nie będzie jednak musiała się tłumaczyć ze swojej zgodności lub jej braku z tzw. faktami. To, co (i jak) zapamiętujemy zależy bowiem od wielu różnorodnych czynników i nie może podlegać naukowej weryfikacji. „Wciąż nie ma pełnej jasności, jak wspomnienia są rejestrowane, jak odróżnić prawdziwe od nieprawdziwych i co to w ogóle znaczy: prawdziwe wspomnienia? Prawdziwe dla kogo, według jakich kryteriów i kto ma o tym wyrokować?” (s. 39)

Dodajmy do tego, że nasza tożsamość jest tworzona na podstawie wspomnień”(por. s. 28), a więc to, za kogo się uważamy, co dzisiaj o sobie myślimy i jak się z tym czujemy, w dużym stopniu zależy od tego, co na swój temat zapamiętaliśmy: „(...) na obraz własnej osoby składa się powikłana mieszanina wspomnień – autentycznych, wmówionych nam przez kogoś lub wykonfabulowanych przez samych siebie.” (s. 26)

Jeśli więc zapamiętywanie nie jest żadnym obiektywnym procesem rejestracji zdarzeń – to, co ma być zapamiętane, ale i zapomniane, zależy od naszych decyzji. Oznacza to, że w dowolnym momencie życia możemy wybrać wersję siebie i świata, w jakim chcemy siebie sytuować i zacząć stawać się nowymi, silniejszymi i zdrowszymi osobami. Wspominanie, przywoływanie określonych obrazów, uczuć, nastrojów również może, a nawet powinno, być procesem intencjonalnym. Nie jesteśmy bowiem niewolnikami tego, co przeżyliśmy: „Im bardziej komuś pamięć ciąży i dokucza, tym większe powinien robić w niej porządki. Polegają one na swoistej pracy nad wspomnieniami; aby ich udział w funkcjonowaniu świadomości i konsolidacji tożsamości wzmacniał poczucie wartości, a nie osłabiał lub dewastował. A jeśli do tego już doszło, trzeba nauczyć się przywoływać wspomnienia uzdrawiające i wybierać spośród zmagazynowanych w pamięci wspomnień dobrych i niedobrych – te najlepsze.” (s. 14  – 15)

Niebezpieczeństwa i skutki rozpamiętywania traum

Z kolei rozpamiętywanie, nadmierne skupianie się na trudnej przeszłości, na złej pamięci, często przysparza ludziom cierpienia, zwielokrotnia skutki przeżytych traum (retraumatyzuje) i utrwala ludzi w poczuciu skrzywdzenia, czyli wyrabia w osobie dotkniętej trudnym doświadczeniem postawę ofiary. Również w źle prowadzonych terapiach – o czym nie boi się powiedzieć doświadczona psycholożka – dochodzi do częstych retraumatyzacji, co może mieć daleko idące konsekwencje zdrowotne, często bardzo negatywne, włącznie z wyzwalaniem w ludziach kolejnych ran i prowokowaniem rozwoju kolejnych chorób, uzależnień i patologii.

Ewa Woydyłło stawia tę sprawę jasno już na pierwszych stronach książki zapraszając czytelnika do wnikliwej i łagodnej refleksji: „Rozpamiętywanie dawnych nieszczęść to pułapka. Każdy może wybrać: pozostać w niej albo wydostać się na wolność. ” (s. 9) Jako alternatywę dla takich niebezpiecznych praktyk znajdujemy, w rozmowie Ewy Woydyłło z Małgorzatą Sieczkowską, stosunkowo nową (w Polsce) metodę pracy z traumami – Somatic Experiencing, stworzoną przez amerykańskiego biofizyka i psychologa, Petera Levine'a.

Tearapeuta/terapeutka skupia się w tej metodzie na odszukaniu i usunięciu energii traumy z organizmu pacjenta, a tym samym odblokowaniu energii życiowej poprzez pracę z pamięcią ciała. Tak praktyka nie skupia się na szczegółowej analizie traumatycznych zdarzeń, a na emocjonalnych śladach pozostawionych w cielesności. Ogromna nadzieja na uzdrowienie z przeżytej traumy wyraża się w nietzscheańskiej myśli: Co nas nie zabija, wzmacnia nas; myśli, że „ta sama energia, która powoduje wystąpienie objawów traumy, może nam dać poczucie siły. A jeżeli się ją odpowiednio zmobilizuje i ukierunkuje, może nas uzdrowić.” (s. 173)

Uzdrowienie i rehabilitacja człowieka poprzez zmianę stosunku do pamięci 

Tak, jak żadna trauma nie powinna redukować człowieka do roli ofiary na całe życie, tak żadna trauma nie może też tłumaczyć trwania ofiary w rozwiniętych na jej bazie ograniczeniach i patologiach.

Możliwość całkowitej przemiany człowieka poprzez zmianę stosunku do własnych wspomnień, opisuje w jednej z rozmów zamieszczonych w książce, Wiktor Osiatyński, nieżyjący już małżonek autorki.  Profesor Osiatyński dokonał w procesie własnej terapii uzależnienia i rehabilitacji ogromnych życiowych zmian,  również – a może przede wszystkim – dzięki pracy z pamięcią. Podkreśla on, że istotną zmianą jakiej doświadczył w procesie zdrowienia była przemiana jego biografii. Nie życiorysu, czyli spisu najważniejszych wydarzeń, ale biografii – czyli obrazu wydarzeń życia, ich charakteru i znaczenia. Ten długotrwały i mozolny proces dał mu możliwość stania się zupełnie inną osobą, inaczej – niż podczas aktywnego uzależnienia – myślącym, czującym i zachowującym się człowiekiem. Zmiana ta była możliwa poprzez przewartościowanie stosunku do własnej pamięci, doświadczonych ale i zadanych ludziom krzywd. Przebaczenie, poradzenie sobie z urazami, to podstawa procesu akceptowania samego siebie, a to z kolei początek prawdziwej życiowej rehabilitacji osoby uzależnionej.

Różne metody – te same cele

Każda z czterech rozmów uzupełniających refleksje Ewy Woydyłło o pamięci zasługuje na uwagę i osobne omówienie. Z braku miejsca wspomnę tu jednak tylko, że zarówno hipnoza, o wykorzystaniu której opowiada Jerzy Korzewski, jak terapia wstydu i poczucia winy (prowadząca do uzdrowienia poczucia własnej wartości) – o której mówi Anna Dodziuk, to metody tearpeutyczne mające bardzo podobne cele: przywrócenie człowiekowi zmagajacemu się z ciężarem własnej pamięci wpływu na własne życie, reintegrację osobowości na wyższym poziomie, przemianę osobowości, która całkowicie zmienia życie człowieka i jego obraz świata. Co ważne i co jasno wynika z wypowiedzi wszystkich współautorów książki, na taką przemianę nigdy nie jest za późno.

Człowiek w książce Ewy Woydyłło jest całością, ze wszystkim co przeżył, z ciałem, instynktami, odruchami, potrzebami, myślami, emocjami, snami, uczuciami, refleksją i wolnością. Wszystkie te sfery aktywności ludzkiej są równie ważne i w równym stopniu zakorzenione w pamięci, w związku z czym podczas pracy z pamięcią możemy uzdrawiać je wszystkie.

Książka „Dobra pamięć, zła pamięć” Ewy Woydyłło i jej znakomitych rozmówców, jest małym dziełkiem o wielkiej sprawie: możliwości przemiany ludzkiego życia ze stanu cierpienia do stanu harmonii, a nawet i szczęścia. To jest książka, która nie tyle niesie przesłanie, czy daje ludziom nadzieję, co zawiera w sobie przykłady praktyk terapeutycznych i postaw życiowych prowadzących do radykalnych pozytywnych zmian w ludzkim życiu. Książka, która nie skupia się na szczegółowym analizowaniu przyczyn zadawnionych traum i problemów, tylko przejrzystej prezentacji konstruktywnych sposobów radzenia sobie z nimi.

Pozostaję pod ogromnym wrażeniem zarówno ogromnej mądrości autorki i wiedzy współautorów, jak również i stylu, w jakim „Dobra pamięć, zła pamięć” została napisana. Mimo, że książka traktuje o zjawiskach niezwykle trudnych, naprawdę dobrze się ją czyta. Z czytelniczą satysfakcją i wdzięcznością – polecam. 

Paweł Kaczorowski

Fotografia Ewy Woydyłło-Osiatyńskiej pochodzi ze strony: wysokieobcasy.pl; ukazała się w: WO/NR 20 (1086); Szymon Szcześniak/LAF

Bilbliografia:

Przeczytaj też: Być jak Osiatyński – 12 kroków do świadomości. Recenzja „Ludzkie sprawy. Pyta i odpowiada Wiktor Osiatyński”

 

 

Paweł

Paweł "Ivo" Kaczorowski

45 Polska
71 artykułów 18 tekstów 488 komentarzy
Paweł "Ivo" Kaczorowski (PiK): ur. w 1975 r. w Sulęcinie. Studiował filozofię na UWr., aktualnie studiuje coaching na UZ; krytyk literacki, poeta, performer, moderator wydarzeń artystycznych. Redaktor prowadzący serwisu Wywrota.pl w latach 2010 -…
Komitet Centralny
Zasłużeni dla serwisu


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 29 września 2020 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca