Muzyka

ISAM Amona Tobina

Co prawda 6. edycja Festiwalu Tauron Nowa Muzyka 2011 już za nami. Nie znaczy to jednak, że muzycznych refleksji na temat obecnych na nim gwiazd podejmować nie należy. A przed nami naprawdę trudne zadanie...

Spektakl Amona Tobina był bowiem najbardziej oczekiwanym występem na tegorocznym wydaniu Nowej Muzyki. I to nie tylko z racji swojego anturażu, ale przede wszystkim za sprawą nowego wydawnictwa pod tytułem Isam. Niezależnie od tego, co chciałoby się powiedzieć, na samym początku należy stwierdzić, że Isam to z pewnością nie jest płyta komercyjna. Nie usłyszymy jej w żadnym radiu ani telewizji i to nie za sprawą swojego elektronicznego brzemienia. Nowych kompozycji Amon Tobina czystą elektroniką nazwać nie można. To coś zupełnie innego niż do tej pory proponował nam artysta, mimo że jego wcześniejsze dokonania i tak uznawane są za awangardowe i ponad-zwyczajne.


Amon Tobin to prawdziwy przodownik wytwórni Ninja Tune, uznawanej za najbardziej prestiżową fabrykę elektroniki i gatunków pokrewnych na świecie. Trudno jest jednoznacznie sklasyfikować jej podopiecznych, podobnie jak samego Tobina. Nikt bowiem nie potrzebuje określać twórczości Bonobo czy The Cinematic Orchestra według określonych schematów. Za spoiwo łączące wychowanków Ninja Tune uznać jednak można kompozycje nu jazzowe, czyli swoistą symbiozę jazzu i elektroniki. Sam Amon Tobin do tej pory za takiego właśnie artystę był uznawany. Chociaż jego muzyczne tory nie stały nigdy w miejscu, ale notorycznie ewoluowały, zawsze krążyły wokół etiud na wpół połamanych, na wpół pokaleczonych. Jedno w nich zawsze pozostawało niezmienne – dźwięk krystalicznie idealny, wynurzający się spod tonów świadomie zaburzających kompozycję. Albumy Out From Out Where (2002) czy Foley Room (2005) tworzyły klimat jedyny w swoim rodzaju: ciemny, nostalgiczny, pełen zakamarków, a przy tym tak spójny, że mogły wychodzić tylko spod ręki jednego człowieka.


Zamysł Tobina do tworzenia dźwięków ponad-przeciętnych wydaje się dany mu być już od zarodka. Być może to jego egzotyczne pochodzenie (Brazylia) i środowisko, w którym się wychował (angielskie przedmieścia) nadały jego zmysłowi słuchu niezwykłą czujność na otaczające dźwięki. Amon tworzy dziś muzykę z przysłowiowego „niczego”, a więc dźwięków natury, miasta, życia. Cechą charakterystyczną jego kompozycji jest samplowanie fragmentów utworów wielu nowoczesnych gatunków muzycznych i składanie ich w jedną niepowtarzalną całość. Wyraz takich właśnie zapędów daje ostatni album artysty.


Isam z pewnością prostolinijnością nie grzeszy. Wręcz odwrotnie – daje upust fascynacji Tobina nowymi technologiami. Nietuzinkowe łączenie dźwięków wszelkiego rodzaju to znak rozpoznawczy całego albumu. Chociaż linia melodyczna jest tutaj wyraźnie zachwiana, całość kompozycji składa się na twór idealnie wywarzony. Mamy tu momenty drażniące ucho do granic możliwości, a także te, które swoimi poczynaniami doprowadzają je do muzycznej ekstazy. Po raz kolejny Amon kreuje przestrzenie pełne chłodnych brzmień zbalansowanych ezoterycznym wołaniem. Nie można ich jednak rozpatrywać jako pojedynczych jednostek, wtedy traci się na jakości. Każdy dźwięk, mimo że wyrasta z zupełnie innej genealogii, nie może stanowić oddzielnej jednostki kompozycyjnej. Dopiero całość, ubrana przez Tobina, odpowiednio zsamplowana i ztuningowana stanowi całość. Isam to więc płyta-tkanka, w której dźwięki mają swój własny, indywidualny żywot, ale sterowane są matrycą wyrastającą z rąk Amona, których przedłużeniem są komputerowe instrumenty i elektroniczna aparatura.


Nowe możliwości technologiczne zawarte są także w warstwie wizualnej wydawnictwa. Szczególnie chodzi tutaj o stronę koncertową. Nie od dziś wiadomo, że scena muzyczna już dawno przestała być upajana tylko i wyłącznie brzmieniami. Obraz podczas koncertów stanowi równie ważny aspekt. Dla Tobina i jego trasy ISAMlive także, o czym mogliśmy się przekonać podczas jego występu na tegorocznej Nowej Muzyce. Patetyczna inscenizacja, odkrywająca nowe możliwości estetyczne – to chyba najlepsze określenie tego wystąpienia. Wyprzedzająca czas muzyka Amona w połączeniu z futurystyczną instalacją, opartą na geometrycznych i trójwymiarowych kształtach, na pewno zapierała dech w piersiach wszystkich uczestników tego niezwykłego wydarzenia. Efekt wręcz piorunujący, jeśli chodzi o sceniczną inscenizację, a także muzyczną ekstazę.

 

 

http://www.youtube.com/watch?v=Y0x9XRAchAw

 

 

 

Adam Walkiewicz

 

 

Wykonawca: Amon Tobin

Tytuł: Isam

Wytwórnia: Ninja Tune

Premiera: 23.05.2011

 

Tracklista:

01. Journeyman
02. Piece Of Paper
03. Goto 10
04. Surge
05. Lost & Found
06. Wooden Toy
07. Mass & Spring
08. Calculate
09. Kitty Cat
10. Bedtime Stories
11. Night Swim
12. Dropped From The Sky

Adam Walkiewicz

Adam Walkiewicz

33 Gliwice
8 artykułów 5 komentarzy


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
Marcin Sierszyński
Marcin Sierszyński 18 września 2011, 20:51
Właśnie tego słucham. Zmienił brzmienie wraz z nową płytą. Utwory są bardziej "poszarpane", niż to zwykło u niego bywać.
przysłano: 27 lutego 2011 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca