Muzyka

Relacja z krakowskiego koncertu UDA

W czwartek, 10. października w dobrze znanym (mimo już trzeciej lokalizacji, tym razem na Kazimierzu) krakowskim Pięknym Psie odbył się koncert równie krakowskiego (choć, przynajmniej według facebooka, nieco mniej znanego- mimo paru lat działalnośći i wydania trzech albumów) zespołu UDA.

Występ "gwiazd wieczoru" poprzedził krótki set młodego tria Mothers in Furs, którzy swoją muzyką-jak sami twierdzą- służą za głos umarłym poetom (np. Williamowi Blake'owi, swojemu tekściarzowi). Kilka utworów w brytyjsko-amerykańskim, gitarowym stylu i w dość "psychodelizującym" klimacie, z przewagą partii instrumentalnych stanowiło niezły wstęp do muzycznych popisów UD, a dzięki nieco melancholijnemu brzmieniu i uroczej bezpretensjonalności świetny z nimi kontrast.

Kiedy tylko Mothers in Furs pozbierali swoje instrumenty, a w sali pojawili się ostatni maruderzy spośród fanów i znajomych zespołu, na scenę weszli UDA - przebrani w stylowe marynarki i koszule, zupełnie, jakby mieli dać najmodniejszy koncert świata. To na szczęście zwykła zmyłka. W kłębach papierosowego dymu (koncert odbywał się w sali dla palących, co mnie odpowiada, ale prawie współczułam osobom, które nie palą), na niewielkej scenie, w ciągu trwającego ponad godzinę występu zagrali kilkanaście kawałków ze wszystkich swoich płyt - od Feministycznej pani pedagog (z najstarszej Hurtowni przebiśniegów), przez Kobietę-karburator czy Ludzi w plasterkach (Witaj pokarmie), po Turbognoja (Łowy kraby). Ilość i długość solówek zbliżała się momentami do granicy, za którą jest już tylko instrumentalny onanizm i czysta technika, ale równoważyły je częste przejścia i zmiany tempa. Publiczność świetnie się bawiła, a pod koniec koncertu, w czasie bisów, pod sceną odbywało się już regularne, choć kilkuosobowe, pogo

Udom nie można odmówić co najmniej dwóch rzeczy - energii i specyficznego poczucia humoru (któremu dają upust w nazywaniu swoich piosenek: wspomniana Feministyczna pani pedagog, Księga umarłych z obrazkami dla najmłodszych, Edward Penisoręki, Krakowska szkoła gangbangu). Trudno też zarzucić im brak odwagi i fantazji, bo w swojej muzyce łączą najróżniejsze style i gatunki- alternatywę, jazz, rocka progresywnego, fusion.
 

Zdjęcia



Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 22 pazdziernika 2013 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca