Wolfmother - "Victorious"

Zgodnie z tytułem płyty, Andrew Stockdale może odtrąbić zwycięstwo swego zespołu. Nie jest ono miażdżące. Wolfmother nagrał płytę, która wprawdzie na kolana nie powala, ale stanowi wskaźnik tego, że Australijczyk wciąż potrafi pisać dobre rockowe piosenki.
"New Crown", poprzedni album Wolfmother, określiłem w recenzji esencją bylejakości i z tego określenia na pewno się nie wycofam. Stockdale zamienił się przy pracy nad nim w Zosię Samosię i postanowił pokazać wszystkim, że sam też potrafi dać światu dobrą rockową płytę. Rzeczywistość okazała się brutalna. I pod względem brzmienia, i jakości kompozycji, dostaliśmy dramat. Stosując znaną z psychologii zasadę kontrastu, "Victorious" można opisać niemalże jako skończone arcydzieło. W zestawieniu z poprzednim albumem, rzecz jasna.

Czwarty album Wolfmother przede wszystkim brzmi jak trzeba. Brendan O'Brien zna się na rzeczy jak mało kto (w CV ma choćby AC/DC, Pearl Jam, Bruce'a Springsteena, Mastodon, więc dziwne nie jest). Jest drapieżne, mięsiste uderzenie (np. hitowy kawałek tytułowy, "City Lights", "Simple Life"), jest napędzająca piosenki mocna sekcja (bas nagrał Andrew, bębny wybitni spece, Josh Freese i Joey Waronker). Ale spokojniejsze piosenki lśnią światłem nieco słabszym i są mniej wyraziste. Zwłaszcza we fragmentach zalatujących ewidentnie nijakim indie rockiem. Jednakowoż chwile, w których podróżujemy w czasie do królestwa psychodelii, nawiązujące do The Doors, space rocka, Zeppelinów, muszą się podobać. Lider Wolfmother wokalnie jakby poskromił zapędy sprzed lat do szarżowania "w górze". Śpiewa w sposób pewny, wyważony, kompilujący się więcej niż udanie z podkładem muzycznym. Wyczuwa się, że odzyskał pewność siebie, wigor, że przybyło mu pokładów kreatywności oraz lekkości i swobody. Nie miałem ani przez chwilę wrażenia, że to wymęczona płyta.

Wolfmother nagrał album spójny, przekonujący, wyrazisty, przemyślany. Cieszy, że zespół znów emanuje fajną energią i tworzy utwory, których przyjemnie się słucha. Spisywałem ich powoli na straty. Okazuje się, że się pospieszyłem.

Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
źródło: megafon.pl
przysłano: 26 lutego 2016 (historia)


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość


lub tradycyjnie
login lub email
hasło