Muzyka

Redshift - DOWN TIME

Muzyka jaka dociera do uszu jest niezwykła, mroczna, tajemnicza, wielopłaszczyznowa, po prostu zapierająca dech. Czerpie wzorce z najlepszych el-muzycznych dokonań, ale ich dosłownie nie naśladuje.
To trzecia płyta w dorobku tego zespołu (rok wydania 1999r.). Jest jednak nieco odmienna od dwóch poprzednich. Muzycy nie porzucili brzmień, jakie mieliśmy przyjemność poznać na starszych krążkach. Zostały one za to rozbudowane i wzbogacone (szczególnie melodyka tzw. tła zyskała niezwykły klimat). Powoduje to, że „Down Time” wydaje się dojrzalszym i bardziej urozmaiconym wydawnictwem.

Płytkę otwiera klasyczny, „analogowy” w swym klimacie, utwór „Nails”. Intensywność i bogactwo dźwięków tej „falującej” kompozycji może porazić niejednego słuchacza. Drugi utwór już nie nawiązuje tak wyraziście do nastrojów „berliner schule”. Pojawiają się tajemnicze odgłosy w tle urozmaicone gitarowymi barwami. Narasta atmosfera grozy. Trzecia z kolei „Mania” to przyśpieszenie (z drobnymi przerwami na zaczerpnięcie oddechu), rozpoczynające się iście heavy-metalowym gitarowym intro. Utwór ten najlepiej brzmi z wysoko podkręconymi gałkami głośności. Kompozycja czwarta to kolejne zwolnienie, powrót mrocznych nastrojów z odrobiną rytmu i przewijającej się od samego początku płytki gitary. Następujący po nim „All Things Bright” nie burzy budowanych wcześniej klimatów, choć małe ożywienie jest słyszalne. Szósty z kolei krótki „Protoland” wprowadza ponownie wyrazisty rytm, a pokaźne nagromadzenie dźwięków w tle i fletowa końcówka stanowi dobry wstęp do zamykającego „Down Time”. Wspomniana kompozycja rozpoczyna się spokojnie, bardzo ambientowo. Nastrój stopniowo „twardnieje” poprzez charakterystyczne pulsowanie sekwencerów i rytm, który zaczyna dominować nad całością. Wszystko zupełnie niespodziewanie urywa się i znika w bezmiarze czasu. Koniec, równe 60 min. dźwiękowej podróży.

Mimo niewątpliwych zalet trzeba przyznać, że krążek sprawia wrażenie trochę „efekciarskiego”. Tak jakby był stworzony tylko w jednym celu – przysporzenia fanów. Sprawdzone (i skuteczne) środki wyrazu powodują, że zbyt wiele oryginalności na tej płytce nie odnajdziemy. Ale czy to źle ? Muzyka jaka dociera do uszu jest niezwykła, mroczna, tajemnicza, wielopłaszczyznowa, po prostu zapierająca dech. Czerpie wzorce z najlepszych el-muzycznych dokonań, ale ich dosłownie nie naśladuje. W dzisiejszych raczej „monotonnych” czasach doskonały przykład, że nie liczy się ilość i nowoczesność używanych instrumentów, ale przede wszystkim inwencja artystów.

El-Skwarka

Grzegorz Cezary Skwarliński

Grzegorz Cezary Skwarliński premium

52 3miasto
218 artykułów 20 tekstów 1484 komentarze
Recenzent muzyczny od 1995. "Generator News" (1995 - 2001), "Estrada i Studio" (dział "Moogazyn" - później też jako samodzielne pismo, 1998 - 2001). Założyciel i redaktor zinu (od 2001) "Astral Voyager".
Ministerstwo Sztuki
Zasłużeni dla serwisu


Dodaj komentarz anonimowo lub zaloguj się
 
przysłano: 21 lutego 2001


Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności.
Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.

Zgłoś obraźliwą treść

Uzasadnij swoje zgłoszenie.

wpisz wiadomość

współpraca