Już okładka stylistyką nawiązująca do „Sleeping with ghosts” sterylna biel i syntetyczna foli w połączeniu z ludzkim ciałem w pewnym stopniu sugeruje zawartość. Jest to w prostej linii kontynuacja koncepcji z poprzedniego studyjnego albumu. Placebo utrzymują swój styl i poziom zarówno muzycznie jak i tekstowo.
Słuchając warstwy instrumentalnej bez trudu można rozpoznać zespół. Gitara, bas, perkusja i sporadyczne klawisze tak charakterystyczne dla formacji nieprzerwanie penetrują mniej optymistyczne regiony rocka. Najbardziej nietypowym jest początek „One Of A Kind”. Jeden „instrument” świetnie dodaje oryginalności. W innych utworach partie fortepianowe dodają nastroju tam gdzie jest niezbędny.
Bardzo ciekawym eksperymentem są dwa duety. Pierwszy to tytułowe „Meds” świetnie zaaranżowane na dwa vocale. Natomiast „Broken Promise” pozostawia z pytaniem: po co? Rozumiem, że „Without You I’m Nothing” na poprzedniej płycie naprawdę się udało, ale przecież od wieków wiadomo, że nadmiar też nie zawsze wychodzi na dobre.
Same teksty są jak zwykle dobre. Powtarzanie pojedynczych wersów, sprawia, ze piosenki sprawiają wrażenie prostych przez co znacznie łatwiej wpadają w ucho. Zastanawia mnie tylko, czy był to celowy zabieg. Wierni fani nie będą zawiedzeni, a i nowe osoby powinny dać się wciągnąć niebanalnymi historiami. Zaskakujące jest jak wszystkie utwory utrzymują jeden nastrój i nawet odsłuchując je w dowolnej kolejności płyta nie traci klimatu i ciągle tworzy wspólną całość.
Ten wspólny mianownik sprawia, że „Meds” się nie nudzi. Można ją odtwarzać codziennie przez miesiąc i nadal jest czymś nowym i świeżym. Chyba to jest właśnie ten pierwiastek który sprawia, że zespół staje się ponadczasowy.
Dominik Meller Dominik premium
39 potrójne miasto na północy Polski
122 artykuły
577 komentarzy
Od zawsze sądzi, że przesłuchał o jedną płytę za mało. Uwielbia
opowiadać, szczególnie o muzyce. Uzależniony od koncertów i żywej
kultury. Jak sam mówi, ma słabość do pięknych rzeczy. Dużo słów o muzyce.
Zasłużeni dla serwisu
|
niesie od początku aż do Song to say goodye
które jest jak szczytowanie